Wczoraj taki krótki wstęp … dzisiaj postaram się opowiedzieć Wam nieco więcej …
Razem z mężem prowadzimy wspólnie firmę zajmującą się produkcją mebli na zamówienie … jest to nasz trzeci rok działalności oboje wcześniej pracowaliśmy w tym zawodzie tylko, że u kogoś, nie na swoim . W tej chwili mieszkamy z moimi rodzicami w domu jednorodzinnym … mieszka się trochę jak w kamienicy niestety klatka schodowa przebiega w środku domu … Często myślałam czy kiedyś będziemy mieli jakiś swój kąt na tej ziemi … Kiedy okazało się, że budynek w którym dzierżawimy powierzchnię pod warsztat idzie do rozbiórki a w jego miejsce stawiany będzie blok mieszkalny byliśmy w niezłych tarapatach … najpierw był pomysł żeby kupić coś swojego … jednak ceny nieruchomości w tej okolicy są niesłychanie wysokie … i wtedy mój mąż zaproponował żebyśmy wrócili do niego na wieś … Jest tam duże gospodarstwo, duże budynki spory dom w sam raz na rozwijanie naszej działalności … Jeden minus … Rynek zbytu naszych usług dużo gorszy niż tutaj … Argument mojego męża – jest jeszcze dziesięć hektarów ziemi … Siedziałam myślałam … za i przeciw … czy to rozsądne … No i jeszcze jedna kwestia … Moja ośmioletnia córka z poprzedniego małżeństwa … ma tutaj ojca i jest z nim dość mocno zżyta … Długie wieczory rozmów planowania … setki pomysłów na życie tam na wsi … prawdziwej wsi pod lasem trzynaście kilometrów od większego miasta … wreszcie podjęliśmy decyzję … wyprowadzamy się na wieś … Argument - kiedy jeśli nie teraz będziemy mieli wreszcie coś swojego … tutaj jeszcze długo nie było by nas stać na zakup nieruchomości spełniającej naszej wymagania … Moja córka- Nie mogę podporządkowywać całego swojego życia pod jej ojca , to nie koniec świata tylko pomorze ma prawo jazdy i samochód… On osiem lat temu kiedy odszedł nie dbał o to co będzie z nami …
Termin przeprowadzki koniec czerwca jak córa skończy szkołę… Ona sama na razie wie tylko tyle, że na pewno spędzimy tam całe wakacje… Jej tata nie wie jeszcze nic o naszych planach … jak się dowie wtedy powiem też jej …
no trzeba się zaaklimatyzować..zmienić rytm dnia, przyzwyczajenia :)..mebelki zawsze można wysłać kurierem, i zamówienia z netu zbierać..
OdpowiedzUsuńSzczerze kibicuję. Ale radziłabym postawić na szczerość z dzieckiem - żeby nie było - odpukać - problemów. To nie tylko przyzwyczajenie, jej ojciec, ale też i koleżanki, szkoła, wszystko co zna i lubi, co daje poczucie codziennego bezpieczeństwa.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, dacie radę, a córka musi wiedzieć, co ją czeka. Moim zdaniem samo dobro, może na poczatku trochę się zbuntowac, ale myślę, że wszystko będzie dobrze, a jej ojcem się nie przejmuj, jak będzie chciał mieć kontakt z córka, liczba kilometrów nie ma znaczenia. Pozdrawiam baardzo serdecznie i będę Wam kibicować.
OdpowiedzUsuńCórka powinna mieszkać z ojcem.Ja znam tą panią,całą sytuacje i to nie ojciec był powodem rozpadu małżeństwa.Pozatymz tego co wiem to dziecko bardzo by chciało zostać ze swoim tatą ,miało by tam lepszą sytuacje materialną i uczuciową.Szkoda tej dziewczynki ...Rozdarta przez matkę miedzy dwoma domami.A odległość jednak jest przeszkodą kiedy się jest uczciwym człowiekiem i cięzko pracuje na przyszłość swojego dziecka...
OdpowiedzUsuń